Jestem!

Dodaj komentarz

21/08/2014 - autor: mittnorge

SAM_0222

Blog leżał gdzieś w sieci zapomniany i zakurzony, zupełnie jak książka, którą dziś czytam („Wyprawa Kon-Tiki” Thora Heyerdahla- fantastisk, gdzieś później napiszę o samym autorze, w końcu jest Norwegiem). Długo by tłumaczyć dłuższą nieobecność, dlatego proponuję przejść do konkretów 😉

Wróciłam do Stavanger z kilku tygodniowego urlopu, żałując, że tak mało czasu spędziłam w Gdańsku, a raczej odwiedzając Kraj Bratanków, Ojczyznę Pana z wąsem typu szczoteczka do zębów, Największą Imprezę Owsiaka oraz spływając morderczą rzeką Łupawą.

Okazało się, że Węgry to mój drugi dom (pierwszym był w poprzednim wcieleniu kiedy byłam Węgierką). Zaś pompatyczny Wiedeń zalany deszczem może być wytłumaczeniem dlaczego wiedeńczycy są tacy grumpy (o czym szczerze informowała dizajnerska mapa miasta).

Pierwszy Woodstock będzie raczej moim ostatnim. Może jestem za stara. W sumie wyhasałam się chwilę wcześniej na węgierskim festiwalu i było zacnie. A Woodstock to przede wszystkim ludzie. Masakrycznie mnóstwo ludzi. Padł nowy rekord- ponoć tańcowało tam aż 750 000 brudasków! Jak dla mnie o trzy zera za dużo. Pomijając tłum, który nijak dało się wyminąć, to było miło, spełniłam swoje młodzieńcze marzenie i zdarłam gardło na koncercie hiszpańskiej kapeli Ska-p. Ominęłam za to największą gwiazdę festiwalu- Manu Chao. I tak znałam tylko jeden kawałek. Fajny bo fajny, jasne, że me gusta, ale już nie miałam siły przedzierać się przez tłum ludzi, śmieci i budek z kiełbasą.

Na pomorskiej Łupawie miał miejsce mój drugi spływ kajakowy. Zaczął się spokojnie (czyli nudno) na Jeziorze Jasień. Potem były już tylko łzy, krew, flaki i śmierć. Dobrze, że moim kompanem, a zarazem bohaterem i aniołem stróżem był mój Umiłowany, inaczej rozmazałabym się na jakimś głazie. Ale nie było nawet wywrotki. Za to kolega, doświadczony kajakarz z wieloletnim stażem złamał żebro. Po dzikiej rzece płynęła też około 10 chłopowa IT korpo grupka, w 1-osobowych kajaczkach (ach, nie znoszę tego słowa! kajjjjjjaczki…). Musieli się dobrze nakombinować, żeby nie stracić życia. Jeden z nich, wystylizowany na komandosa (wygolona głowa z grzywą, czarny top, bojówki i wielki nóż myśliwski przy pasie) tak się przestraszył, że wskoczył na zwalone drzewo i uciekł w las. Tamci szukali go cały dzień, odnaleźli go w końcu skulonego ze strachu przy naszym ognisku, gdzie od 2 godzin pocieszaliśmy biedaka piwem.

Ostatni tydzień spędziłam z moją włoską częścią rodziny. Dałam się nawet zaciągnąć na jarmark dominikański, który od wielu lat namiętnie hejtowałam. Ma to pewnie jakiś związek z niezaleczonymi ranami z dzieciństwa, kiedy to przyjeżdżała rodzina ze śląskiego i wszędzie trzeba było im towarzyszyć. Z jarmarku pamiętam więc panów szatkujących kapustę, tych od „zdrowotnych” lamp solnych, panie sprzedające bieliznę z logiem big brothera czy nastolatków z plastikowymi tańczącymi kaczkami. I choć i teraz takich perełek nie brakowało, to przyznać muszę, że byłam zaskoczona. Jarmark chyba powoli zmienia się na plus. W końcu musiało coś się ruszyć, nie tylko ja go nienawidziłam. I tak zatem, sporo było stoisk z regionalnymi potrawami i produktami. Była kuchnia węgierska z pożywnym langoszem. Był targ marokański, gdzie pewien młodzieniec zaręczył się ze mną podarowując mi bransoletkę z wielbłądziej skórki. Zjechało się niemało artystów, którzy sprzedawali piękne wyroby skórzane i oryginalną biżuterię. Na tą szczególnie chorowałam, obiecując sobie, że powiększę swoją kolekcję. Czekałam do ostatniego dnia, co by to łatwiej coś utargować. I nic nie utargowałam. Upatrzone stoiska były puste albo w ogóle zlikwidowane. Nie poczekali na mnie 😦

No i tyle, zleciało wszystko w 5 minut a ja znowu za oknem mam wodę i Norwegów na wiecznym joggingu.

Tyle tytułem wstępu, który po takiej nieobecności jest trochę uzasadniony. W następnych postach będzie już o nauce 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: